DZIEŃ PIERWSZY
2010-04-06
2010-04-06
Więc tak dzień pierwszy mojego odrodzenia;]
I jak wiadomo dzień pierwszy więc na razie spoko, a konkretnie głodówka;] Oczywiści moja siostra od razu zauważyła, że nic nie jadłam cały dzień i oczywiście swoje głupie, nikomu nie potrzebne komentarze: I co znowu się głodzisz?!
Do cholery co cię to obchodzi?!
To moje ciało, brzydzę się go więc się głodzę!!!
Więc nie tknełam nic jak narazie, a do wieczory jeszcze długoooooooooooo;[
Ale dam radę muszę dac;P Wyrzucę coś do śmietnika i powiem siostrze, że zjadłam, żeby się nie czepiała;| A tego żarcia zostało w bród po świetach:| Masakra...
Dopadł mnie mały głód, więc zaparzyłam sobie duuuuuuuuży kubek gorącej herbatki;] Organizm ludzki jest do prawdy dość głupi i jestem wstanie pieprzoną herbatką go oszukać;) A może tak działa moja podświadomość? Mniejsza, ważne, że działa;]
nooooooooooo w sumie dzisiaj pochłonełam ok 200kcal... ale nie jadłam nic! rano piłam kawę, ale niestety z odrobiną mleczka i łyżeczką cukru [wiem, wiem, ale nienawidzę nie słodzonej kawy, a rano bez kawy nie mogę się dobudzić do pracy:|] i w pracy wypiłam 0,5 litrową butelkę toniku, więc jak na razie dzisiejszy bilans kaloryczny=200 kcal...
miało być zero tak dla dobrej motywacji, ale chciało mi się tak cholernie pić, zapomniałam wody, a nie było nic innego:| więc wypiłam to ścierwo;| muszę obmyślec jakąś taktykę, by siostra nie czepiała się do mojego jedzenia;| chciałam jutro też zrobić głodówkę, ale nie dam rady, nie ze względu na mnie bo czuje się na siłach by sobię poradzić jeszcze z kilkoma nawet dniami głodówki, ale chodzi o nią, za bardzo mnie pilnuje:| więc będe jadła góra 500 kcal dziennie, ale to tak maksymalnie, bo oczywiście będe starała się nie jeśc nic jak to tylko jest możliwe...
najgorsze jest to, że razem pracujemy:| mamy dwie przerwy na posiłek podczas pracy, 10:30 15 minutowe śniadanie i 13 00 pół godzinny lunch... i cholera mogę się załozyć, że będzie wciskałą we mnie te pieprzone żarcie;[ więc tak na pierwszej przerwie bd jadła kanapkę z serem(120kcal) albo jogurt(ok 200kcal) a na drugiej przerwie miska musli na mleku(aż ok 380kcal:|) jeśli zjadła bym kanapkę i musli na mleku to wyjdzie akurat ok 500 kcal, ale jeśli zjem jogurt to przekroczę postanowienie, a własnie tak zaczyna się upadek od takich bałych grzeszków "...kawałeczek mi nie zaszkodzi..." gówno prawda!!! zaszkodzi! nawet maleńki kęs! ty gruby wipeprzu weź się w garść!!! będe jadła jak najmniej obiecuje Ano!!! przysięgam!!!
...
2010-04-06
Więc kochana Ano powracam!!!
Wstyd się przyznać, bo to nie pierwszy raz;(
Wiem, wiem tyle razy Cię zawiodłam;(
Tyle razy od Cb odeszłam... Przepraszam!!!
Myślałam, że potrafię żyć normalnie, ale kto raz wszedł na tą pokręconą drogę zawsze będzie na nią powracał[!]
Roztyłam się strasznie
Jestem ogromnym toczącym się wieprzem;(
Jest 12 min po północy, nie mogę spać, już od kilku dni czuję do siebie taką ogromną odrazę;(
Nie mieszczę się już w żadne spodnie wiecznie żre, zapycham wszystkie kłopoty, smutki, problemy...
Dziś mówię stop! To nie może już dłużej trwać...
I z głębi serca wyciągnełam moją zakurzoną, dawno zapomnianą przyjaciółkę:
KOCHAM CIĘ ANO!!!
Jak mogłam byc tak ślepa?! Jak mogłam doprowadzić się do takiego stanu?!
Jak?! Jak?! Jak?!
Ale dziś powracam niczym syn marnotrawny, a raczej córka, bo dziś znowu zapragnełam być motylem!!!
I jedynie ty Ano możesz mi w tym pomóc... Ty mi zawsze przebaczasz, choć już tyle razy Cię skrzywdziłam;(
Ty zawsze jesteś przy mnie;*
Więc co postanawiam? Hmmm... w tej chwili nie mam żadnego konkretnego planu oprócz tego, że chcę by na wadzę było mniej, mniej, mniej!!!
O wiele mniej...
Przede wszystkim precz ze słodyczami! Dotychczas nie potrafiłam im odmówić, pochłaniałam w jednej chwili tabliczkę czekolady, choć 10 min wcześniej zjadłam obiad, a za następne 15 min chodziłam już w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia;[
Dość tego!!!
Zaczynam dietę od początku, od nowa!!!
*więc na pewno precz ze słodyczami!
*muszę stale myśleć o Anie i innych motylkach, bo najgorsze są właśnie takie chwilę zapomnienia:|
*muszę sprytnie grać przed siostrą (bo aktualnie mieszkam u nie) bo ona strasznie interesuje się moją wagą:|
*muszę znowu zacząć ćwiczyc
*wrzucę sobie jakieś motywujące zdjęcie na telefon i będę na nie spoglądać w chwili zwątpienia... (niestety nie bd mogła go umieścić na tapecie, bo zaraz będzie awantura:|
Qoud me nutrit, me destruit<-przepiękne i prze prawdziwe słowa Co mnie żywi niszczy mnie!!!
na tą chwilę to chyba wszystko co mam do napisania...
napisze dziś wieczorem z kalorycznym podsumowaniem dnia bleeeeeeee Ana dopomóż i daj siłę!!!
|